|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzień pierwszy (czyli 2 stycznia - poniedziałek)
Właśnie dowiedziałem się, że jesteśmy w ciąży. Kaśka zadzwoniła i powiedziała. - Wiesz co? Chyba jestem w ciąży. Zrobiłam właśnie test. A w zasadzie dwa. No i wyszło. Tylko słabiutko. Więc nie jestem pewna. Ale chyba tak. Cieszysz się? - No jasne – odpowiedziałem. – Ale jak to nie jesteś pewna? - No, bo ta kreska strasznie jest malutka. - Ale jest? – dopytywałem. - No, jest. Cieszysz się? - Bardzo. To może wieczorem zrobimy jeszcze jeden test? Taki ostateczny? – zapytałem. - Wieczorem to nie, bo słabo wychodzi. To trzeba robić rano, więc rano zrobimy. A później pójdę na badania krwi i na drugi dzień będziemy mieć pewność. To pa! Tatusiu! - Pa! Mamusiu! – powiedziałem i się rozłączyłem. Choć w zasadzie to ona się rozłączyła. Popatrzyłem w okno i poczułem ciepło. - Będę tatusiem – pomyślałem i głupio się uśmiechnąłem. - To znaczy, chyba będę – dodałem na głos. I pomyślałem, że tak naprawdę to chyba nic nie wiadomo. Ogromny galimatias mi się od tego w głowie zrobił. No i ta świadomość, że nikomu nie mogę ani słowa, bo a nuż nic z tego i Kaśka będzie zła, albo smutna, bo ktoś pomyśli, że jest niepłodna, albo takie tam podobne rzeczy. Dla niej to bardzo ważne, więc lepiej nie ryzykować. Wyszedłem z domu i poszedłem na autobus. Przechodząc przez jezdnię jakoś tak się zagapiłem, że prawie wpadłem pod samochód. Trąbnął, a ja podskoczyłem. - Musisz na siebie uważać. Po pierwsze dlatego, że chcesz żyć, po drugie dlatego, że jesteś tatą. A to odpowiedzialna funkcja – pomyślałem i wziąłem głęboki oddech. A potem zapaliłem papierosa. - To niedobrze, że palisz – zganiłem się natychmiast. - Wystarczy, że nie piję, nie ćpam i nie gram – wytłumaczyłem się natychmiast. – Zresztą to też rzucę tylko później – dodałem. A potem pracowałem, czytałem, pisałem i ani słówka nie pisnąłem. No może tylko jedno na papierosie i do koleżanki. - Chyba jestem w ciąży – powiedziałem, nie wytrzymując presji tajemnicy. - No, no, no – powiedziała, a ja miałem wrażenie, że jakoś tak słabo zareagowała. Wieczorem spotkałem się z Kaśką. - No i rano wstałam, poszłam do pracy i wiesz powinnam mieć ten okres, więc kupiłam testy, no i zrobiłam, a potem już o niczym innym nie mogłam myśleć. No i jeszcze kilka kupiłam, a te pierwsze to schowałam w szafce na pamiątkę… - szczebiotała i wyciągała z kieszeni kolejne testy i pokazywała mi to jak by to były relikwie. A ja byłem bardzo zaciekawiony i zaintrygowany, już choćby z tego powodu, że pierwszy raz widziałem test ciążowy. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że to jest taki plastikowy prostokąt, z mniejszym prostokątem w środku. - Widzisz tą niebieską kreskę? Widzisz? – dopytywała się Kaśka. - No jasne. Ale kreska – odpowiedziałem. - A tu widzisz. Jest słabsza! Bo w ciągu dnia ten hormon co odpowiada za ciąże… - tak chyba mówiła, ale dokładnie nie wiem, więc jej tego w usta wkładać nie będę. W każdym razie bardzo skomplikowane są te babskie sprawy. Te wszystkie hormony itd. Czapki z głów panowie! poniedziałek, 02 stycznia 2006, pawel.grodzki
Komentarze
Gość: foksal, nat-dzi.aster.pl
2006/04/13 08:12:44
Heheheheheheeee:)
Gość: I love life, egh122.internetdsl.tpnet.pl
2006/06/18 00:30:48
Dzień dobry :P Wprawdzie mam dopiero 14 lat ale fajnie tu u pana :P Naprawdę jest pan w ciąży ?? :)
Gość: Aga, hera.tvtom.pl
2006/08/22 16:47:00
Witam! Od kilku tygodniu fragmenty Pana dziennika w Wysokuch obcasach i jestem zachwycona. Gratuluje pomysłu i czuję że będę wierną fanką Pana twórczości.
|