Nazywam się Paweł Grodzki. Mam 32 lata. W styczniu dowiedziałem się, że jestem w ciąży. Oto mój dziennik.
Blog > Komentarze do wpisu
Dzień pierwszy (czyli 2 stycznia - poniedziałek)

Właśnie dowiedziałem się, że jesteśmy w ciąży.

Kaśka zadzwoniła i powiedziała.

- Wiesz co? Chyba jestem w ciąży. Zrobiłam właśnie test. A w zasadzie dwa. No i wyszło. Tylko słabiutko. Więc nie jestem pewna. Ale chyba tak. Cieszysz się?

- No jasne – odpowiedziałem. – Ale jak to nie jesteś pewna?

- No, bo ta kreska strasznie jest malutka.

- Ale jest? – dopytywałem.

- No, jest. Cieszysz się?

- Bardzo. To może wieczorem zrobimy jeszcze jeden test? Taki ostateczny? – zapytałem.

- Wieczorem to nie, bo słabo wychodzi. To trzeba robić rano, więc rano zrobimy. A później pójdę na badania krwi i na drugi dzień będziemy mieć pewność. To pa! Tatusiu!

- Pa! Mamusiu! – powiedziałem i się rozłączyłem. Choć w zasadzie to ona się rozłączyła.

Popatrzyłem w okno i poczułem ciepło.

- Będę tatusiem – pomyślałem i głupio się uśmiechnąłem.

- To znaczy, chyba będę – dodałem na głos. I pomyślałem, że tak naprawdę to chyba nic nie wiadomo. Ogromny galimatias mi się od tego w głowie zrobił. No i ta świadomość, że nikomu nie mogę ani słowa, bo a nuż nic z tego i Kaśka będzie zła, albo smutna, bo ktoś pomyśli, że jest niepłodna, albo takie tam podobne rzeczy. Dla niej to bardzo ważne, więc lepiej nie ryzykować.

Wyszedłem z domu i poszedłem na autobus. Przechodząc przez jezdnię jakoś tak się zagapiłem, że prawie wpadłem pod samochód. Trąbnął, a ja podskoczyłem.

- Musisz na siebie uważać. Po pierwsze dlatego, że chcesz żyć, po drugie dlatego, że jesteś tatą. A to odpowiedzialna funkcja – pomyślałem i wziąłem głęboki oddech. A potem zapaliłem papierosa.

- To niedobrze, że palisz – zganiłem się natychmiast.

- Wystarczy, że nie piję, nie ćpam i nie gram – wytłumaczyłem się natychmiast. – Zresztą to też rzucę tylko później – dodałem.

A potem pracowałem, czytałem, pisałem i ani słówka nie pisnąłem. No może tylko jedno na papierosie i do koleżanki.

- Chyba jestem w ciąży – powiedziałem, nie wytrzymując presji tajemnicy.

- No, no, no – powiedziała, a ja miałem wrażenie, że jakoś tak słabo zareagowała.

Wieczorem spotkałem się z Kaśką.

- No i rano wstałam, poszłam do pracy i wiesz powinnam mieć ten okres, więc kupiłam testy, no i zrobiłam, a potem już o niczym innym nie mogłam myśleć. No i jeszcze kilka kupiłam, a te pierwsze to schowałam w szafce na pamiątkę… - szczebiotała i wyciągała z kieszeni kolejne testy i pokazywała mi to jak by to były relikwie. A ja byłem bardzo zaciekawiony i zaintrygowany, już choćby z tego powodu, że pierwszy raz widziałem test ciążowy.

Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że to jest taki plastikowy prostokąt, z mniejszym prostokątem w środku.

- Widzisz tą niebieską kreskę? Widzisz? – dopytywała się Kaśka.

- No jasne. Ale kreska – odpowiedziałem.

- A tu widzisz. Jest słabsza! Bo w ciągu dnia ten hormon co odpowiada za ciąże… - tak chyba mówiła, ale dokładnie nie wiem, więc jej tego w usta wkładać nie będę. W każdym razie bardzo skomplikowane są te babskie sprawy. Te wszystkie hormony itd. Czapki z głów panowie!

poniedziałek, 02 stycznia 2006, pawel.grodzki
Komentarze
2006/04/13 08:12:44
Heheheheheheeee:)
-
Gość: I love life, egh122.internetdsl.tpnet.pl
2006/06/18 00:30:48
Dzień dobry :P Wprawdzie mam dopiero 14 lat ale fajnie tu u pana :P Naprawdę jest pan w ciąży ?? :)
-
Gość: Aga, hera.tvtom.pl
2006/08/22 16:47:00
Witam! Od kilku tygodniu fragmenty Pana dziennika w Wysokuch obcasach i jestem zachwycona. Gratuluje pomysłu i czuję że będę wierną fanką Pana twórczości.